Kiedy Carter do nas trafił, niewiadomo było, czy w ogóle przeżyje. Pierwsze dwa tygodnie były bardzo trudne. Miał problemy ze wstawaniem, poruszaniem się i układem pokarmowym. Przeszedł operację żołądka i teraz można uczciwie powiedzieć, że czuje się jak młody bóg, a nawet z ochotą wczuwa się w tę rolę. Kiedyś był tylko mizernym, obolałym ciałem bez iskry życia w środku. Psem bezwolnym, który niczego nie chce i niczego nie oczekuje.
Jednak w Duchu robimy wszystko, żeby to życie wzniecić. Nie chodzi tylko o ciało, ale o radość, uśmiech, ciekawość i wszystko, co sprawia, że rodzi się chęć do wygłupów.
Carter jest ogromnym, nie najmłodszym już psem. Potrzebuje wielu specjalistycznych suplementów i ogromnych ilości zdrowego jedzenia. Prosimy o wsparcie nas w zapewnieniu mu tego, co jest niezbędne dla jego zdrowienia. Carter bardzo potrzebuje wirtualnych opiekunów. Jeśli macie miejsce w sercu – on wejdzie tam z uśmiechem i zostanie.

