Tybetan przywieziony z Zielonej Góry. Niestety, ze względu na agresję schronisko nie zgodziło się na zabranie go bez sedacji. Mech nie miał szczęścia w życiu. Najpierw go kupiono, potem ugryzł właściciela i wylądował w zaspawanej klatce. Następnie z powodu chorych ambicji wylądował w schronisku, gdzie dostał opinię albo śmierć albo absolutna dożywotnia izolacja.
W Duchu zaczął nowy dzień i nowe życie
Jeśli uważasz, że na nie zasługuje, to wesprzyj go chociaż złotówką ![]()

